Tag Archives: kino brazylijskie

Najlepsze filmy 2017 roku: TOP 30

Wiem, że niektórzy z Was lubili moje „top of the year”, a zwłaszcza ich formę, ale – krótka piłka – nie mam już ani czasu, ani siły na takie zabawy. Z tego względu mój TOP 25 2016 powstał dopiero w połowie 2017 roku i nigdy nie zyskał statusu wpisu (został jedynie dopisany do listy obejrzanych filmów). Chcąc pogodzić prośby o listę moich ulubionych filmów roku z moimi aktualnymi możliwościami „twórczymi”, postanowiłam opublikować tegoroczne zestawienie, opatrując je moimi komentarzami z Filmwebu. Wiem, że Was to nie zadowoli, ale albo tak, albo goła lista. Odpowiedź na pytanie, czemu TOP 25 rozmnożyło się do TOP 30, brzmi: To był po prostu świetny rok filmowy w moim życiu. Filmom dystrybuowanym w tym czasie przyznałam aż 6 10-ek! Oceny takie jak 9 czy 8,5 też pojawiały się częściej niż zazwyczaj. Gdybym ograniczyła mój TOP do 25 filmów, w zestawieniu starczyłoby miejsca tylko dla 4 ocen 8/10, a przecież bardzo dobre filmy (co, jak Wam wiadomo, w moim przypadku oznacza wszystkie filmy ocenione pomiędzy 8 a 10) zasługują na promocję.

Zestawienie zawiera filmy z lat 2016-2017 (2016 = zapóźniona polska dystrybucja regularna, na DVD bądź festiwalowa). Ze względu na przyjęte kryteria na liście nie zmieściły się takie fantastyczne filmy jak „Serce z kamienia” Guðmundura Arnara Guðmundssona, „Nazywam się Cukinia” Claude’a Barras czy „Toni Erdmann” Maren Ade, które po raz pierwszy widziałam w kinie w roku 2016, za to zostały w nim ujęte filmy (festiwalowe), które (w 2017 roku) nie miały jeszcze lub też w ogóle nie będą miały kinowej premiery w Polsce.

30. „The Square” („The Square”) (SWE/GER/FRA/DEN, 2017), reż. Ruben Östlund – „Turysta” spotyka „Zjazd absolwentów” i Lanthimosa. Östlund wciąż o kryzysie męskości, a nawet o kryzysie społeczeństwa. Boski Claes Bang. I tylko kota szkoda.

29. „Krew Saamów” („Sameblod”) (NOR/DEN/SWE, 2016), reż. Amanda Kernell – ładnie uchwycona społeczność, piękne zdjęcia, wspaniała Lene Cecilia Sparrok, cudowny ładunek emocji, ważny nienachalny przekaz, bardzo wymowne zakończenie.

28. „Psy” („Los Perros”) (FRA/CHI/ARG/GER, 2017), reż. Marcela Said – w mniejszym stopniu film o rozliczeniu zbrodni dyktatury, w większym o mężczyznach. W centrum wszystkiego zajebista kobieta z krwi i charakteru. Brawo, Zegers!

27. „Zasady wszystkiego” („The Rules for Everything”) (NOR, 2017), reż. Kim Hiorthøy – rozkoszny film o oswajaniu świata. Lekki czarny absurdalny humor skandynawski z dobrych czasów „Jabłek Adama” i „Historii kuchennych” powrócił!

26. „Miód dla dakini” („Munmo tashi khyidron”) (BHU, 2016), reż. Dechen Roder – fascynujący kryminał mistyczny. Mimo iż nie jest zbyt przebiegły, policyjna rozkmina i tak wciąga. Super wykonane (zdjęcia!). Nie widać, że to debiut z Bhutanu.

Czytaj dalej

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under Film

Zdjęcia, które pozostaną w mojej pamięci

Tytuł oryginalny filmu: „Historias que so existem quando lembradas
Rok produkcji: 2011
Reżyseria: Júlia Murat
Zdjęcia: Lucio Bonelli
Muzyka: Lucas Marcier
Moja ocena: 8/10

„Opowieści, które istnieją tylko w naszej pamięci” (film będzie dystrybuowany jako „Opowieści, które żyją tylko w pamięci”, ale jako że nie bardzo leży mi dynamika tego nowego tytułu, pozostanę przy festiwalowym) brazylijskiej reżyserki Júlii Murat miały swoją polską premierę w dniu rozpoczęcia 7. edycji Festiwalu Filmy Świata ALE KINO+, czyli 1 grudnia 2011 roku. Film został bardzo dobrze przyjęty przez widownie wszystkich miast, w których gościł (od Warszawy, przez Kraków, Wrocław i Poznań, po Gdańsk). Na tyle dobrze, że (do spółki z argentyńskim „Medianeras”) zwyciężył w plebiscycie publiczności na najlepszy film i załapał się do dystrybucji (Mañana zaplanowała premierę na 2 marca 2012).

Jak widać nie byłam jedyną osobą, która wyszła z sali kinowej oczarowana. I to nie tylko filmem i jego magiczną atmosferą, ale i wykorzystanymi w nim zdjęciami (główna bohaterka „Opowieści…” – Rita – jest fotografką specjalizującą się w fotografii otworkowej). Byłam za to jedyną osobą, która, zadawszy sobie pytanie „Ciekawe, kto jest autorem tych fotek?”, postanowiła się tego za wszelką cenę dowiedzieć.

[Fot. Quito]
Czytaj dalej

Dodaj komentarz

Filed under Film, Fotografia