Tag Archives: gojira

Ursynalia 2012

Warszawa, Kampus SGGW, 01-03.06.2012 (Piątek/Sobota/Niedziela)

Lineup jeszcze lepszy niż w zeszłym roku, termin fajniejszy, bo weekendowy, doświadczenie lat ubiegłych powinno zrobić swoje (z tym akurat różnie było). Rok wyczekiwania. I co? I wszystko szlag trafił przez pogodę. Impreza się oczywiście odbyła, a błota było mniej niż się spodziewałam, ale ponura prawda o mnie jest taka, że się zestarzałam. I niestety, gdy jest jednocześnie zimno, wietrznie i mokro (deszcz jest fajny, gdy jest ciepło; przy niskich temperaturach zimno wchodzi w kości), nie umiem się już bawić tak dobrze jak wówczas, gdy pogoda daje radę.

Dzień 1 (1 czerwca 2012, Piątek)

W związku z intensywnym piątkowym opadem pierwszego dnia Ursynaliów zdecydowałam się pojechać tylko na Slayera i Limp Bizkit. Wychodząc z domu, miałam prawie godzinny zapas czasu. Niestety, dzięki korkom w Alejach cały zmarnowałam w trakcie dojazdu. Na miejscu byłam na tyle późno, że utknąwszy w kolejce do opasek, a potem w kolejce do wejścia (mimo utrudnień w dojeździe na imprezę jakoś mi się udało pozostać kwiatem lotosu, za to na miejscu, gdy każdy palący materializował się akurat przy moim ramieniu, a wszyscy wędrujący przechodzili akurat przede mną lub za mną, szlag mnie lekki trafił), pierwszych 20 minut występu Slayera zmuszona byłam wysłuchać zza ogrodzenia (a co za tym idzie, ominął mnie widok wall of death na „War Ensemble” :( ), a reszty koncertu z boku sceny i sama, bo o odszukaniu znajomych nie było już mowy.

Czytaj dalej

Reklamy

2 Komentarze

Filed under Muzyka

Gojira miażdży. Gojira is LOVE!

Warszawa, Stodoła, 25.08.2010 (Środa)

To był chyba najlepszy koncert, na jakim kiedykolwiek byłam. Power z jakim wyszli, brzmienie, energia na scenie, kontakt z publicznością, wszystko! Duże wrażenie zrobiły też słowa wsparcia dla zmagającego się z ciężką chorobą Nergala. Brak mi słów, żeby wyrazić jak genialnie Gojira wypada na żywo. Zagrali mniej więcej to samo, co na innych koncertach z tej trasy. Oto cała setlista. Szkoda, że nie przyszło więcej ludzi, ale zespół i tak był zadowolony. Joe nam powiedział, że gdy zobaczył salę koncertową Stodoły, to zastanawiał się, jakim cudem organizator zdoła ją wypełnić. Muzycy byli zachwyceni tym, że podczas ich pierwszego koncertu w Polsce ludzie tak gorąco ich przyjęli. To fakt, publika śpiewała oraz skandowała głośno i od serca. Pełna interakcja. Gojira szykuje nową płytę. Obiecali nam, że przyjadą za rok. Przy podpisywaniu płyt Joe był wzruszony, że są nadal fani, którzy kupują kompakty.

Owszem, wyszli do nas. Byłam zaskoczona, że tylko kilkanaście osób zostało, żeby się z nimi spotkać (choć wiem, że niektórzy śpieszyli się na pociąg), a do końca ostało się coś koło 10 fanów. Tym bardziej mnie to dziwi, że muzycy wyszli dość szybko (nie to co Apocalyptica, która w kwietniu 2009 roku przetrzymała nas do 1 w nocy), maksymalnie 30 min. po secie. Najpierw Mario (tuż po koncercie jako jedyny zszedł pod scenę, żeby przybić piątkę z fanami i przed Stodołę też się pofatygował jako pierwszy; fantastyczny perkusista i bardzo fajny człowiek) i Christian (totalny luzak, bardzo sympatyczny, możecie mieć pewność, że zawsze Wam odpowie „diabełkiem” na „diabełka”, choćby zza kulis czy przez okno). Można było zrobić sobie z nimi zdjęcie, podpisywali bilety, plakaty, płyty, słuchali naszych zachwytów, rozmawiali, a odchodząc obiecali poprosić pozostałych, żeby też wyszli. Jean-Michel był w tym czasie w samym ręczniku, a Joe z kimś rozmawiał (widzieliśmy ich przez okno), ale nasze zaczepki w końcu przyniosły pożądany efekt.

Czytaj dalej

Dodaj komentarz

Filed under Muzyka