Tag Archives: film średniometrażowy

33. WFF: Moje plany festiwalowe i polecanki

W tym roku na „artystyczne” zdjęcie biletów trzeba będzie poczekać do końca festiwalu, bo dopiero wtedy będę miała komplet biletów w ręku. Oczywiście grafik mam już ułożony, ale nie będę go upubliczniać, bo nie mam pewności, czy dostanę wejściówki na wszystko, czego pragnę.:) Seansów zaplanowałam 38 i wymienię je tu w kolejności alfabetycznej. A na koniec dorzucę parę uwag na temat pozostałych filmów w stawce, zwłaszcza tych, na które chciałabym pójść, a raczej nie dam rady i tych, na które wypadałoby pójść, a niekoniecznie mam ochotę.

Tymczasem szkoda czasu, lecimy:

„AlphaGo” („AlphaGo”) (USA, 2017), reż. Greg Kohs – technologiczny dokument sportowy koncentrujący się na pojedynku człowieka – Koreańczyka Sedola Lee, mistrza starożytnej chińskiej gry Go i sztucznej inteligencji AlphaGo stworzonej specjalnie po to, by go pokonać. Interesujące! A fakt, iż obraz Grega Kohsa aktualnie ma na IMDb ocenę 9,6/10, dobrze wróży. Więcej na temat filmu tutaj.

„Ava” („Ava”) (FRA, 2017), reż. Léa Mysius – wakacyjny coming-of-age movie (lubię!) o nastolatce, której grozi utrata wzroku. Podobno nietypowy i brawurowy więc liczę na coś w stylu „Les combattants” Thomasa Cailleya. Film miał premierę w sekcji Semaine de la Critique podczas tegorocznego festiwalu w Cannes, gdzie zdobył nagrodę SACD Award dla debiutującego twórcy i Palm Dog dla psa Lupo za najlepszy psi performans. Więcej na temat filmu tutaj.

„Balkan Noir” („En Balkan Noir”) (SWE/MNE, 2017), reż. Dražen Kuljanin – nagrodzony za kameralny, ekstremalnie niskobudżetowy film o miłości laureat Konkursu 1-2 z 2014 roku – Dražen Kuljanin – powraca na Warszawski Festiwal Filmowy (tym razem w ramach Konkursu Międzynarodowego) chyba wciąż z kameralną, ale lepiej dofinansowaną opowieścią o zemście matki. Lubię pana reżysera więc i tak bym poszła, ale gdybym go nie znała, przesądziłyby piękne zdjęcia. Więcej na temat filmu tutaj.

Balkan Noir

„Bandyta, który pachniał whiskey” („A Viszkis”) (HUN, 2017), reż. Nimród Antal – po kilkunastoletnim, niekoniecznie udanym, romansie z Hollywood, reżyser kultowych „Kontrolerów” (Nagroda Publiczności na 20. WFF-ie) – Nimród Antal – powrócił na Węgry, by nakręcić film o „Robin Hoodzie bloku wschodniego”. Już za sam powrót należy mu się szansa, a przeczucia co do tego filmu mam tym lepsze, że od 2016 roku kino węgierskie po prostu wymiata. Więcej na temat filmu tutaj.

„Błękit” („Blue”) (AUS, 2017), reż. Karina Holden – chciałabym wierzyć, że fakt, iż doniesienia o fatalnej kondycji mórz i oceanów, coraz częściej przebijają się do opinii publicznej, zyskując rozgłos dzięki social mediom, coś zmieni. Poważnie wierzę, że koniec świata wcale nie musi przyjść z kolejną wielką wojną. Wystarczy, że dalej będziemy niszczyć świat w takim tempie, a ekologów zwalczać, wyzywając ich od ekoterrorystów. Film Kariny Holden w spektakularny sposób (zobaczcie trailer!) dokumentuje ostatnie piękne chwile tej planety i dużo więcej sytuacji z gruntu smutnych. Więcej na temat filmu tutaj.

„Charleston” („Charleston”) (ROU/FRA, 2017), reż. Andrei Cretulescu – z trailera wynikałoby, że kino drogi, podobno komedia czarna. Biorąc pod uwagę fakt, iż jest to film o mężu i kochanku, którzy próbują razem przeżyć żałobę po śmierci tej samej kobiety, raczej na pewno komediodramat. Jestem gotowa na tę jazdę.:) Więcej na temat filmu tutaj.

„Darling” („Darling”) (DEN/SWE, 2017), reż. Brigitte Stærmose – wyprodukowany przez Zentropę film o baletowej rywalizacji. Spójrzcie na tę obsadę (Ulrich Thomsen, Gustaf Skarsgård), zerknijcie na trailer. No nie mogę tego przegapić, po prostu nie mogę. Więcej na temat filmu tutaj.

„Djam” („Djam”) (FRA/GRE/TUR, 2017), reż. Tony Gatlif – kocham Gatlifa więc dawno wybaczyłam mu niezbyt udane „Geronimo”. W historii dwóch młodych dziewczyn podróżujących ze Stambułu na Lesbos upatruję powrotu do poetyki cudownego „Exils”. Więcej na temat filmu tutaj.

„Isabelle i mężczyźni” („Un beau soleil intérieur”) (FRA, 2017), reż. Claire Denis – polecanka od Kasia with love, czyli lekki, dowcipny film o poszukiwaniu ostatniej szansy na wielką miłość (może więc być, że to produkcja dla mnie;). W roli poszukującej Juliette Binoche. Obraz Denis otworzył sekcję Quinzaine des Réalisateurs podczas tegorocznego festiwalu w Cannes, gdzie zdobył nagrodę Stowarzyszenia Autorów (SACD Award). Więcej na temat filmu tutaj.

„Jak rozmawiać z dziewczynami na prywatkach” („How to Talk to Girls at Parties”) (USA/UK, 2017), reż. John Cameron Mitchell – pierwszy od czasu „Rabbit Hole” film reżysera słynnego „Shortbus”, ekranizacja opowiadania Neila Gaimana. W jednej z głównych ról „Bambi” Fanning! Ponoć dziwny, wręcz kampowy obraz. Ja się nie boję. A wy? Więcej na temat filmu tutaj.

„Król Pekinu” („Jing cheng zhi wang”) (CHN/USA/AUS, 2017), reż. Sam Voutas – ojciec, syn i kasety wideo. Nakręcony przez Australijczyka wychowanego w Pekinie film o miłości rodzicielskiej i wielkiej miłości do kina. Must-see dla każdego kinomaniaka! Więcej na temat filmu tutaj.

„Łagodna” („Krotkaya”) (FRA/GER/NED/LTU, 2017), reż. Sergei Loznitsa – inspirowany opowiadaniem Fiodora Dostojewskiego film o walce samotnej kobiety z systemem. Na stołku reżyserskim Siergiej Łoźnica. I właśnie dlatego. Więcej na temat filmu tutaj.

„Nasiona przemocy” („Pok-ryuk-eui Ssi-at”) (KOR, 2017), reż. Taegue Lim – jedyna (wielka szkoda!) koreańska produkcja w stawce. Nie jestem pewna, czy ta historia o przemocy w wojsku się obroni, tym bardziej że to fabularny debiut, ale jako że mam niezdrowy (bałwochwalczy) stosunek do kina koreańskiego i tak odpuścić nie mogę. Więcej na temat filmu tutaj.

„Nie wracaj z Księżyca” („Don’t Come Back from the Moon”) (USA, 2017), reż. Bruce Thierry Cheung – film o nastolatkach z pewnego małego kalifornijskiego miasteczka, których ojcowie przepadli na Księżycu. Niekoniecznie dosłownie, ale ponoć atmosfery sci-fi tu nie brakuje. Reżyser zdobył za ten obraz Spirit of Independence Award na Festiwalu Filmowym w Los Angeles. Więcej na temat filmu tutaj.

„Niech ciała się opalają” („Laissez bronzer les cadavres”) (FRA/BEL, 2017), reż. Hélène Cattet, Bruno Forzani – najnowszy film twórców „Amer” i „L’étrange couleur des larmes de ton corps”. Tym razem nie kino grozy, a utrzymany w konwencji neo-westernu zmysłowy kryminalny thriller, w którym stawką jest 250 kilogramów złota. Więcej na temat filmu tutaj.

Niech ciała się opalają

„Nikt nie patrzy” („Nadie nos mira”) (ARG/BRA/COL/USA, 2017), reż. Julia Solomonoff – samotność w wielkim mieście na obczyźnie. Do filmu przekonał mnie już trailer, ale fakt, iż reżyserka ma na koncie liczne nagrody za ten i poprzedni film, a Guillermo Pfening zbiera statuetki za tę rolę, też stanowi atut. Więcej na temat filmu tutaj.

„Nowość” („Newness”) (USA, 2017), reż. Drake Doremus – zeszłoroczne „Między nami” okazało się takim dobrym wyborem, że postanowiłam znów zainwestować czas w amerykański niezal o związkach. Najbardziej znany film Doremusa – „Like Crazy” – mnie co prawda nie oczarował, ale przecież trzeba ludziom dawać szansę, tym bardziej gdy w głównej roli obsadzają Nicholasa Houlta.:) Więcej na temat filmu tutaj.

„Obyś żył w ciekawych czasach” („Ojalá vivas tiempos interesantes”) (ARG, 2017), reż. Santiago van Dam – film o pisarzu, który postanowił zwiększyć swoje szanse na literacki sukces, rzucając się w wir intensywnego życia. O wyborze tego tytułu zadecydowała godzina (o 11:00 rano nie ma on zbyt wielkiej konkurencji), co nie zmienia faktu, że nieźle to wygląda, tak pomysł, jak i zwiastun więc jest szansa, że obraz ten miło mnie zaskoczy. Więcej na temat filmu tutaj.

„Oko na Juliet” („Eye on Juliet”) (CAN, 2017), reż. Kim Nguyen – „love story widziana oczami drona-pająka, przemierzającego pustynię Bliskiego Wschodu”. Brzmi tak dobrze, że był to pierwszy seans, który wszyscy zakolorowaliśmy w swoich festiwalowych grafikach i polecaliśmy znajomym. Reżyser filmu – Kim Nguyen – jest twórcą wielokrotnie nagradzanej „Wiedźmy wojny”. Więcej na temat filmu tutaj.

„Pewnego razu w listopadzie…” („Pewnego razu w listopadzie…”) (POL, 2017), reż. Andrzej Jakimowski – film o cywilnych konsekwencjach warszawskich „Marszów Niepodległości”. Mam duży sentyment do „Imagine” Andrzeja Jakimowskiego, z którym to filmem reżyser zasłużenie zdobył w 2012 roku nagrodę reżyserską w Konkursie Międzynarodowy i nagrodę publiczności. Dlatego mimo iż obraz ten będzie miał regularną polską premierę już 3 listopada, i mogłabym na to konto obejrzeć coś innego, postanowiłam skonsumować tę produkcję podczas Warszawskiego. Więcej na temat filmu tutaj.

„Przedświt” („Dita zë fill”) (ALB/GRE, 2017), reż. Gentian Koçi – film o kobiecie pozbawionej środków do życia, dla której jedyną szansą jest utrzymanie przy życiu przykutej do łóżka staruszki. „Bezbog” to pewnie nie będzie, ale chyba coś w podobnym tonie. Odtwórczyni głównej roli – Ornela Kapetani – zdobyła nagrodę aktorską na Festiwalu w Sarajewie. Więcej na temat filmu tutaj.

„Psy” („Los perros”) (FRA/CHI/ARG/GER, 2017), reż. Marcela Said – film, który otworzył sekcję Semaine de la Critique podczas tegorocznego festiwalu w Cannes. Dla mnie wystarczającym powodem, żeby się na to wybrać, jest Alfredo Castro w roli byłego pinochetowskiego pułkownika. Na pewno pozycja obowiązkowa dla ludzi zainteresowanych południowoamerykańskimi dyktaturami. Więcej na temat filmu tutaj.

„Rodzina na sprzedaż” („Una especie de familia”) (ARG/BRA/FRA/POL/GER/DEN, 2017), reż. Diego Lerman – film o karkołomnej próbie ominięcia procesu adopcyjnego. Za scenariusz do tego obrazu Diego Lerman (twórca wielokrotnie nagradzanego „Pod ochroną”) zdobył  niedawno nagrodę na Festiwalu w San Sebastián. I to przeważyło. Więcej na temat filmu tutaj.

„Sieć” („Nevod”) (RUS, 2017), reż. Alexandra Strelyanaya – film o chłopaku z miasta, który przybywa do rybackiej wioski w poszukiwaniu dziewczyny, a znajduje szkołę życia. W tym roku w stawce są 3 rosyjskie fabuły (miło!), z czego ta zapowiada się najciekawiej. Uwielbiam rosyjskie filmy osadzone w lokalnych kolorytach, tak że czekam niecierpliwie. Więcej na temat filmu tutaj.

Sieć

„Stacja przesiadkowa” („Đảo của dân ngụ cư”) (VIE, 2017), reż. Anh Pham Hong – na pewno ładny (zdjęcia!), oby również ciekawy, film o miłosnym trójkącie. Obraz ten jest debiutem reżyserskim wielokrotnie nagradzanej wietnamskiej aktorki, a w roli głównej zwycięzca wietnamskiego Idola. Więcej na temat filmu tutaj.

„Straszna kobieta” („En frygtelig kvinde”) (DEN, 2017), reż. Christian Tafdrup – nie całkiem poważna historia toksycznego związku, która wylądowała w moim grafiku rzutem na taśmę, już po opublikowaniu tej notatki. W razie czego będzie na Marcina Prymasa z Pełnej Sali, który twierdzi, że Tafdrup to złote dziecko duńskiej reżyserii. Faktem jest, że już za debiut zgarnął worek nagród. Kogoś takiego to ja nie mogę przegapić. Więcej na temat filmu tutaj, a brakujący zwiastun tutaj.

„Stróż” („El hombre que cuida”) (DOM/PUR/BRA, 2017), reż. Alejandro Andújar – tym razem film o młodym rybaku z Karaibów (dokładniej z Dominikany), który desperacko próbuje utrzymać kontrolę nad swoim życiem. Nie jestem do końca przekonana do tej fabuły, za to jestem całkiem przekonana do pięknych zdjęć, które widać w zwiastunie. Ryzyk fizyk więc. Więcej na temat filmu tutaj.

„Święte Powietrze” („Hawa Moqaddas”) (ISR, 2017), reż. Shady Srour – film o arabskich chrześcijanach, którzy postanawiają spieniężyć święte nazaretańskie powietrze. Trochę się boję, że to jakaś głupawa komedia, czy inne „Błogosławione korzyści”, ale równie dobrze mogą to być „Sąsiedzi Boga”. A zresztą co to by był za WFF bez kina izraelskiego? Więcej na temat filmu tutaj.

„Uwodziciel” („Charmøren”) (DEN, 2017), reż. Milad Alami – kolejny film o imigranckim zagubieniu (gorący trend najwyraźniej), w tym o desperackiej walce o zieloną kartę. Reżyser – Milad Alami – jest autorem nagradzanych krótkich metraży, a za ten debiut fabularny zdążył już zdobyć nagrodę krytyków (Fedeora Award) na Festiwalu w San Sebastián. Tak samo jak odtwórca głównej roli Alami jest wychowanym w Szwecji Irańczykiem, a wykształcenie zdobył w Danii. Nie byłam do końca pewna tego wyboru. O tym, że film w ogóle trafił na tę listę, zadecydowała głównie etykietka „Made in Denmark”. Niewiele brakowało też, a rzutem na taśmę wymieniłabym go na inny. Dokopawszy się jednak do tego i tego fragmentu, zmieniłam zdanie i zrobiłam inną woltę. Mam nadzieję, że nie na darmo. Więcej na temat filmu tutaj.

„W porządku” („Kút”) (HUN, 2016), reż. Attila Gigor – na stacji benzynowej pośrodku niczego spotyka się grupa przypadkowych osób, w tym cztery prostytuki, którym zepsuła się furgonetka. To będzie jeden z hitów tego festiwalu. Czuję to w kościach. Nie tylko dlatego że to kreatywne i nieprzewidywalne kino węgierskie. Więcej na temat filmu tutaj.

„Wyznanie” („Beri”) (GEO/EST, 2017), reż. Zaza Urushadze – historia moralnych rozterek duchownego z małej  górskiej parafii, czyli nowy film reżysera wyjątkowych, nagrodzonych na 29. Warszawskim Festiwalu Filmowym (przez publiczność i za reżyserię), „Mandarynek”. Absolutne must-see tej edycji festiwalu. Więcej na temat filmu tutaj.

„Zabicie świętego jelenia” („The Killing of a Sacred Deer”) (UK/IRL, 2017), reż. Yorgos Lanthimos – tajemniczy dramat rodzinny z przemocą w podtekście. Zaprezentowany w tym roku w Cannes, gdzie zdobył nagrodę za scenariusz, najnowszy film jednego z moich najulubieńszych reżyserów. W Polskich kinach od 8 grudnia, ja jednak MUSZĘ już, bo się uduszę. Więcej na temat filmu tutaj.

Zabicie świętego jelenia

„Zabić Jesusa” („Matar a Jesús”) (COL/ARG, 2017), reż. Laura Mora – film o młodej dziewczynie, która pewnego dnia spotyka na ulicy chłopaka, który dokonał politycznego mordu na jej ojcu. Wobec bierności policji dziewczyna zaczyna prowadzić śledztwo na własną rękę. Ponoć historia jest oparta na wydarzeniach z życia reżyserki. Aczkolwiek mnie przekonały (cóż za zaskoczenie!) zdjęcia.:) Więcej na temat filmu tutaj.

„Zasady wszystkiego” („The Rules for Everything”) (NOR, 2017), reż. Kim Hiorthøy – rzeczywistość widziana oczyma 10-latki, która po śmierci ojca próbuje poskładać świat w logiczną, opartą na zasadach, całość. Fajna konstrukcja (koniecznie obejrzyjcie zwiastun!) i ciekawe zdjęcia. Więcej na temat filmu tutaj.

„Znajdźcie tę głupią sukę i wrzućcie ją do rzeki” („Vind die domme trut en gooi haar in de rivier”) (NED, 2017), reż. Ben Brand – film oparty na prawdziwej historii dziewczyny, która wrzuciła do Sieci filmik, na którym widać jak topi w rzece szczeniaka, czym wywołała prawdziwą histerię w Internecie i stała się ofiarą bezpardonowej nagonki. Zapowiada się ciekawe kino społeczne i zdecydowanie niewakacyjny obraz o dojrzewaniu. Więcej na temat filmu tutaj.

To koniec zaplanowanych seansów. Niedzielne popołudnie 22 października planuję spędzić na pokazach zwycięzców, choć oczywiście mam też jakiś plan awaryjny. Mniejsze ryzyko, że nie dostanę biletów, gorzej, jeśli mi się tytuły powtórzą.

Listę obrazów, na które nie starczy mi w tym roku doby (ostatnia nadzieja w zwycięskich pokazach), otwiera „Pomiędzy słowami” Urszuli Antoniak (bardzo chciałabym to zobaczyć, zwłaszcza ze względu na aktorów i zdjęcia, a tym bardziej że nie wiadomo nic o polskiej premierze, ale rzutem na taśmę powróciłam do starej zasady, że lepiej iść na coś, czego nie będą grali nigdzie indziej – Hi, „Darling”!). Z żalem musiałam też odpuścić nowozelandzki „Porządek dziobania” (jeśli ktoś jest w stanie nakręcić pasjonujący dokument o miłośnikach kur, to tylko Nowozelandczycy), chińskie „Zabić arbuza”, „Drogę 318” (malownicze kino drogi. szczerze żal mi zwłaszcza widoku Himalajów) i „Poza ramką”, izraelskie „Świadectwo” i „Kuzyna”, łotewskie „A to B Rollerski”, argentyńsko-wenezuelski „Harpun”, słoweńskiego „Górnika”, rosyjski „Syndrom pustego siodła”, rumuńskie „Urodziny”, niemiecką „Wolność”, filipińską „Kobietę spod 23B”, brazylijsko-francuskiego „Gabriela i górę” i kolumbijskie „Siedem głów”. „Człowieka z magicznym pudełkiem” nie szkoda mi o tyle, że wchodzi do regularnej dystrybucji w trakcie festiwalu.

Z tych filmów, na które się z premedytacją nie wybieram, trzeba wymienić: „Przyciąganie” (mnie się nawet „9 kompania” nie podobała, a z tego, co wiem, pan Bondarczuk niczego lepszego od tego czasu nie nakręcił. jeśli się mylę, zapewne będzie szansa nadrobić to sci-fi na Sputniku), „Zanurzonych” (w pierwszym odruchu miałam ochotę pójść, bo McAvoy u Wendersa, ale Alicia Vikander od dłuższego czasu zupełnie nie ma ręki do scenariuszy, a recenzje film ma wyjątkowo nieciekawe), „Czuwaj” (wszyscy znajomi, którzy widzieli to w Gdyni, stanowczo nie polecają. może kiedyś uda mi się to zweryfikować, ale na pewno nie na WFF-ie), „Koniec wściekłości” (Kitano, to Kitano, ale ponoć znowu się nie udało więc tym razem jednak nie na festiwalu), „Bombę” (kino filipińskie więc teoretycznie krąg moich zainteresowań, ale skoro to kolejna „Mama Rosa”, to raczej bym się na tym wynudziła), „Gdybyś mu zajrzał w serce” (ponoć warto dla Bernala i wyłącznie dla niego) i „Zorzę polarną” (miałam wątpliwości, bo wizualnie dobrze to wygląda, ale dotąd z twórczością Márty Mészáros nie było mi po drodze więc poczekam na werdykt zaprzyjaźnionych dziennikarzy). Z rzeczy, na które nie planowałam się wybrać, ale bym mogła, zwróćcie uwagę na: „Nico, 1988” (tematyka mnie nie interesuje, ale ponoć warto dla Trine Dyrholm), „Książkę Lili” (na oko bardzo ładna animacja dla dzieci), „Hugo” (ponoć coś na miarę „Komunii” Anny Zameckiej i coś czuję, że bardziej by mi się spodobało) i „Hannah” (dla najwierniejszych wielbicieli Charlotte Rampling).

Z tego, co zauważyłam, w stawce wyselekcjonowanych filmów jest sporo produkcji o wyobcowaniu, zagubieniu czy zabijaniu. Usłyszawszy, jak mamroczę nad harmonogramem takie tytuły jak „Zabić arbuza”, „Zabić Jesusa”, „Zabicie świętego jelenia” czy „Znajdźcie tę głupią sukę i wrzućcie ją do rzeki”, kumpel dziwnie na mnie spojrzał, po czym spytał: „Mówiłaś, że co to jest za festiwal?”. No cóż, nikt nie mówił, że będzie łatwo. I tak po prawdzie ciekawiej jest, gdy łatwo nie jest.

Mam nadzieję, że czytając te polecanki, coś sobie wybraliście. :D Jakby co, info o zasadach zakupu biletów jest dostępne tutaj.

Reklamy

4 Komentarze

Filed under Film

32. WFF: Moje plany festiwalowe i polecanki

Swój tegoroczny grafik festiwalowy opracowałam grubo ponad tydzień temu, ale wolałam się nim nie chwalić, dopóki nie będę miała biletów w ręku. Już mam więc lecimy.

Jako iż w tym roku wyjątkowo nie dam rady obejrzeć wszystkich swoich must-see (akurat te najbardziej wyczekiwane filmy będą grane tylko raz albo złośliwie kolidują ze sobą), pozwólcie że najpierw napiszę, na co się wybieram i dlaczego, a potem Wam kilka rzeczy polecę (również takich, na które bardzo chciałabym pójść, a dotrzeć nie dam rady).

Dotychczas swoje plany festiwalowe sygnalizowałam zawsze opublikowaniem grafiku więc może od tego zacznę:

07.10 (pt.) Dzieciak | Multikino Złote Tarasy | M2, 16:00 – 17:38
07.10 (pt.) Plac zabaw | Multikino ZT | M4, 18:45 – 20:07
07.10 (pt.) Za górami, za wzgórzami | Kinoteka | K3, 21:00 – 22:30
08.10 (so.) Dziennik maszynisty | Kinoteka | K4, 11:00 – 12:30
08.10 (so.) We krwi | Multikino ZT | M3, 14:00 – 15:44
08.10 (so.) Toril | Multikino ZT | M4, 16:15 – 17:45
08.10 (so.) Zabliźnione serca | Multikino ZT | M1, 18:30 – 20:45
08.10 (so.) Honorowy obywatel | Multikino ZT | M1, 21:00 – 22:57
09.10 (nd.) Zaraza we wsi Karatas | Kinoteka | K4, 11:00 – 12:20
09.10 (nd.) 5 października + Dziennik weselnego fotografa | Kinoteka | K3, 13:30 – 15:02
09.10 (nd.) Księżyc w dwunastym domu | Kinoteka | K2, 16:30 – 18:19
09.10 (nd.) Matka | Kinoteka | K2, 19:00 – 20:40
09.10 (nd.) Potwór z Martfű | Multikino ZT | M3, 21:30 – 23:28
10.10 (pn.) Gukoroku – Ślady grzechu | Multikino ZT | M4, 16:15 – 18:15
10.10 (pn.) Między nami | Multikino ZT | M3, 19:00 – 20:33
10.10 (pn.) Księżycowe kundle | Multikino ZT | M2, 21:00 – 22:30
11.10 (wt.) Ciemność | Multikino ZT | M3, 19:00 – 20:32
11.10 (wt.) Nauczycielka | Multikino ZT | M1, 21:00 – 22:40
12.10 (śr.) Kraina małych ludzi | Multikino ZT | M4, 16:15 – 17:38
12.10 (śr.) Prawdziwe zbrodnie | Multikino ZT | M1, 18:30 – 20:10
12.10 (śr.) Serce z kamienia | Multikino ZT | M3, 21:30 – 23:40
13.10 (cz.) Zwariować ze szczęścia | Multikino ZT | M1, 18:30 – 20:26
13.10 (cz.) W środku wulkanu | Multikino ZT | M1, 21:00 – 22:26
14.10 (pt.) To nie są najlepsze dni mojego życia | K2, 16:30 – 17:51
14.10 (pt.) Dobry dzień, żeby umrzeć | Kinoteka | K1, 18:30 – 19:57
14.10 (pt.) To tylko koniec świata | Multikino ZT | M1, 21:00 – 22:37
15.10 (so.) Album | Kinoteka | K2, 14:00 – 15:44
15.10 (so.) Zderzenie | Kinoteka | K3, 16:00 – 17:37
15.10 (so.) Bez Boga | Kinoteka | K3, 18:30 – 20:09
15.10 (so.) Psy | Kinoteka | K7, 21:00 – 22:44
16.10 (nd.) Nazywam się Cukinia | Multikino ZT | M3, 14:00 – 15:06
16.10 (nd.) Polująca z orłami | Kinoteka | K3, 16:00 – 17:27
16.10 (nd.) Błogosławione korzyści | Multikino ZT | M2, 18:30 – 20:05
16.10 (nd.) Odyseja | Multikino ZT | M1, 21:00 – 23:02

img_2331

A teraz pokrótce dlaczego tak:

„Dzieciak” („Le fils de Jean”) (FRA/CAN, 2016), reż. Philippe Lioret – nie był to dla mnie film pierwszego wyboru, ale w miarę możliwości starałam się wcisnąć w grafik tyle filmów z Konkursu Międzynarodowego, ile się dało. „Dzieciak” to film o młodym Francuzie, który dowiaduje się, że miał w Kanadzie ojca. Lioret to reżyser wielokrotnie nagradzany, jego film „Welcome” zdobył na WFF-ie w 2009 roku Nagrodę Publiczności, lubię kino rodzinne, dzięki Dolanowi kino kanadyjskie dobrze mi się kojarzy, a po cichu liczę też na bajeczne widoki więc ryzyk fizyk. Więcej na temat filmu tutaj.

„Plac zabaw” („Plac zabaw”) (POL, 2016), reż. Bartosz M. Kowalski – jedna z najbardziej wyczekiwanych polskich produkcji w tym roku. Nawet nie doczytuję szczegółów, bo się napaliłam i nie chcę sobie filmu zespoilować. W 2014 roku Bartosz M. Kowalski i Stanisław Warwas dostali za ten scenariusz Nagrodę Główną Script Pro, a sam Kowalski właśnie zdobył Nagrodę za debiut reżyserski na Festiwalu Filmowym w Gdyni. Więcej na temat filmu tutaj.

Czytaj dalej

Dodaj komentarz

Filed under Film