Tag Archives: ekranizacja gry

Kinowe podsumowanie tygodnia: 30 maja – 05 czerwca 2016

„Angry Birds Film” („The Angry Birds Movie”) (USA/FIN, 2016), reż. Clay Kaytis, Fergal Reilly – początek filmu – skupiający się na Krzaczastym/Czerwonym i jego „anger issues” (jakże miałabym nie polubić bratniej duszy? no jak?:) – jest obiecujący. Dość szybko jednak okazuje się, że twórcy nie bardzo mieli pomysł na fabułę (starcza go na jakiś kwadrans) i że lepiej by się to wszystko sprawdziło jako krótki metraż (jest tu potencjał na bardzo dobrego shorta). Oczywiście wypada wziąć pod uwagę fakt, że film jest ekranizacją gry smartfonowej (w którą nigdy nie grałam więc się nie znam) i całkiem możliwe, że nie dało się tej historii opowiedzieć ciekawiej, a przez to zrobić całego filmu lepiej. Animacja jest ładna i bardzo, bardzo kolorowa. Pozytywem jest na pewno fakt iż polski dystrybutor nie zdecydował się na przerobienie całej ścieżki dźwiękowej na język polski. „Sound of da Police” czy „Behind Blue Eyes” lepiej brzmią i lepiej pasują do treści, gdy lecą w oryginale (dzieciom przecież i tak wszystko jedno; wystarczy, że bohaterowie robią głupie miny, walą się po łbach lub przytrafia im się coś złego, a maluchy są zadowolone;P). Szkoda natomiast, że twórcy przyoszczędzili na gagach dla dorosłych. Mogłyby nieco powetować brak treści. Z rzeczy, które chyba nie były do końca zaplanowane, ale jakoś tak wyszły: z filmu wynika, że imigranci to plaga, która zazwyczaj przybywa w niecnych zamiarach, a otwartość to czysta naiwność. Nie wiem, czy o to właśnie chodziło.5,5/10

„Alicja po drugiej stronie lustra” („Alice Through the Looking Glass”) (USA, 2016), reż. James Bobin – no dobra, ja z tych, na których „Alicja” Burtona zrobiła pozytywne wrażenie. „Alicja” Jamesa Bobina to już inna para kaloszy. Przede wszystkim to takie dziecko niczyje. Wygląda trochę jak Burton, ale nie czuć w niej Burtona, Lewisa Carrolla nigdy tu właściwie nie było, a dzieckiem Bobina może być pod warunkiem, że stylem tego reżysera jest brak stylu (co może być prawdą, ale nie planuję sięgać po jego „Muppety”, żeby to sprawdzić). Fabuły (która z książką nie ma absolutnie nic wspólnego) nie ma tu za wiele, raczej skaczemy od akcji do akcji. Kolejne skoki nie są szczególnie pasjonujące. Właściwie każdy kolejny budzi coraz mniejsze zainteresowanie. Jakkolwiek nie zgadzam się z ocenami na poziomie 1/10 (bez przesady; film ma mnóstwo wad i na pewno nie jest dobry, ale nie jest tragiczny), ten fragment recki Davida Ehrlicha z Indiewire jest cudowny: „adventure grows less and less interesting with every turn. By the end, all that lessness is too much for the muchness to match it. Less is usually more, but when it comes to this franchise, none would be ideal”.=D Chciałabym móc powiedzieć, że chociaż wizja się tu broni, ale też nie do końca. Owszem, kostiumy, rekwizyty i charakteryzacje są przepiękne i miło się na nie patrzy (to być może jedyny naprawdę dobry powód, żeby po ten film sięgnąć), jednak efekty cyfrowe są tak przegięte, że gołym okiem widać, jak bardzo są sztuczne. To nie jest wyłącznie przypadek tego filmu, lecz jakaś nowa chora tendencja. Jeśli Hollywood się nie opamięta, lada chwila cofniemy się z poziomem CGI do lat 90., kiedy wszystko było możliwe, lecz wyglądało bardzo nienaturalne. Skoro już się cofamy w rozwoju, to może od razu skoczmy do czasów, gdy królowały efekty praktyczne. Postuluję! Z pozytywów: Aktorzy wypadają w tym całym miszmaszu całkiem nieźle. Zwłaszcza Johnny Depp, który ostatnio częściej mnie odpychał niż zachwycał, a tutaj naprawdę robi dobrą robotę. Wasikowska, Bonham Carter i Sacha Baron Cohen też in plus. Warto wspomnieć, że to ostatni film, w którym zagrał cudowny głos zmarłego w tym roku Alana Rickmana. Szkoda, że Absolem nie miał tu większej roli do odegrania. 5,5/10

„Zanim się obudzę” („Before I Wake”) (USA, 2016), reż. Mike Flanagan – mam sporo „ale” pod adresem tego filmu:

– po pierwsze to NIE JEST horror! Jest tu parę okazyjnych jump scare’ów (chociaż na moim seansie najlepszego i tak zrobił ktoś na widowni, zgniatając w dobrym momencie pojemnik po nachosach), ale poza tym obraz ten niczym nie straszy. Bawi, śmieszy, może nawet kogoś wzruszyć, ale bać się tu nie ma czego. Na straszenie brak patentu i amunicji (CGI jest tak nieudane, że efekty specjalne ze „Zmierzchów” wydają się przy tym szczytem wyrafinowania i luksusu).
– fabuła na pewno znajdzie swoich amatorów, ale mnie się wydała pociesznie głupia. Chociaż gdyby nakręcił to Marvel (a z wielu względów mógłby:), efekt końcowy mógłby być ciekawy.:)
– główny Strach to kuriozum (nie tylko pod względem plastycznym). I byłby tak samo absurdalny w każdym możliwym filmowym gatunku.
– trochę irytował mnie brak wzorca w poczynaniach Stracha (z początku wydaje się, że jest jakiś schemat, ale chyba jednak nie ma).
– film regularnie zalicza edukacyjno-moralizatorskie zwiechy (prowadzący grupę terapeutyczną byłby świetnym lekiem na bezsenność).
– obraz ten nakręciła motyla mafia, która robi tu karygodny czarny PR ćmom. Czego jak czego, ale tego twórcom wybaczyć nie mogę!

A jednak to taki dobry zły film jest:D

– przede wszystkim kuriozalny główny Strach-którego-imienia-wymawiać-nie wypada ma potencjał na zostanie postacią kultową. Kocham, kocham, kocham.=D
– o ile mi wiadomo, reżyser nie był zachwycony faktem, iż wytwórnia postanowiła sprzedać jego film jako horror (sam określa go mianem dramatu nadprzyrodzonego lub baśni). Tak że o wprowadzenie widzów w błąd trudno obwiniać twórców.
– jest tu co najmniej jeden przyzwoity zwrot akcji, a fabuła właściwie składa się w logiczną całość (no powiedzmy).
– albo zdążyłam się oswoić z Jacobem Trembleyem, albo dobrze tu wypadł. Nie wkurzał mnie tak jak w „Pokoju”. Bosworth to ładne, pięknookie drewno, które z reguły kładzie role wymagające okazania emocji, ale do grania osób odrętwiałych się nadaje.

Jeśli liczycie na horror, to nie ten pokój (inside joke; gdybym mogła, uściskałabym mistrza ciętej riposty, który siedział gdzieś po mojej prawicy), ale – cytując Kasię Kulikowską – to fajny „film o zajadaniu stresu”:) Nie zachęcam, ale polecam! 5/10

filmy-angry-birds-film-alicja-po-drugiej-stronie-lustra-before-i-wake

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under Film