Kinowe podsumowanie tygodnia: 16-22 stycznia 2017

„Po prostu przyjaźń” („Po prostu przyjaźń”) (POL, 2016), reż. Filip Zylber – za SJP (może ktoś powinien podesłać słownik pani Karolinie Szablewskiej. tak na przyszłość): „Przyjaźń” = „bliskie, serdeczne stosunki z kimś oparte na wzajemnej życzliwości, szczerości, zaufaniu, możności liczenia na kogoś w każdej okoliczności”. No, to bardzo mi przykro, ale jedyne przyjaźnie, na jakie możecie liczyć w tym filmie, to papierowe, ocierające się o paragraf (układ Szymon – Antek przechodzi wszelkie pojęcie), naciągane i nieistniejące. Prawie dałam się przekonać, że innych nie ma. Oczywiście na tym „zalety” tej produkcji się nie kończą. Jest jeszcze koszmarnie nudna i z każdą minutą (a ostrzegam, że jest to obraz długaśny niczym rolka toaletowego papieru) coraz bardziej ciąży ku wyjątkowo marnej telenoweli. Gdyby nie urok Grzegorza Damięckiego i magia Tatr (ukochane widoki), czas poświęcony na zapoznanie się z tym gniotem byłby całkowicie stracony, a tak jest tylko stracony. Nie polecam! 2,5/10

„Powidoki” („Powidoki”) (POL, 2016), reż. Andrzej Wajda – czy tylko ja szłabym do żołnierza wyklętego z chlebem, a nie z ryzą papieru?:/ Wiecie, najgorsze, że to znowu idzie. W telewizji uskutecznia się iście peerelowską propagandę, z podstawy programowej usuwa się Wałęsę czy teorię ewolucji, do spisu lektur wciska się (miłego władzy) Rymkiewicza zamiast Miłosza, a za granicą planuje się promować Ziemkiewicza zamiast artystów. Jak skończą z historią i literaturą, dobiorą się i do reszty sztuki, nie miejcie złudzeń. W końcu już od dawna polscy ministrowie kultury wolą budować termy i potworne kościoły niż dofinansowywać kulturę. Tylko patrzeć, a nie będzie czego zbierać. „Powidoki”, czyli opowieść o ostatnich latach życia wybitnego polskiego artysty Władysława Strzemińskiego, który co prawda poległ w starciu z komunistyczną machiną, ale zrobił to na własnych warunkach – dziełem sztuki nie są (przy Strzemińskim i Kobro nie leżały), nie są też jakimś wybitnie dobrym filmem (choć dużo lepszym od rosyjskiego „Chagall – Malewicz” Mitty). To bardziej wykład z historii sztuki i lekcja historii niż wielkie kino (widać i słychać, że twórcy mieli problemy ze scenariuszem. kuleje też drugoplanowe aktorstwo), które z pewnością nie prezentowałoby się tak przyzwoicie, gdyby nie wszystkie wykorzystane w nim eksponaty (obrazy obrazami, ale ten design, meble!) i – przede wszystkim – Bogusław Linda (fantastyczna rola. być może życiówka). Film ten powstał jednak w dobrym momencie. I raczej nieprzypadkowo. Zakończyć karierę czymś tak bardzo na czasie i złowieszczym, to chyba dla artysty marzenie. 7/10

„Wielki Mur” („The Great Wall”) (CHN/USA, 2016), reż. Yimou Zhang – mix chińskiego kina kostiumowego z „Jasonem Bournem”, „GoT”, „Jurassic Park” i „World War Z”. Reżyserem tego miszmaszu jest Yimou Zhang. Tylko czy Yimou Zhang o tym wie? Więcej na temat filmu tutaj. 4/10

„Split” („Split”) (USA, 2016), reż. M. Night Shyamalan – 50 twarzy Greya. No dobra, 24, z czego 8 wyraźnych, w tym 5 odpicowanych. Chyba na stare lata Shyamalana pokocham. Więcej na temat filmu tutaj. 7,5/10

„La La Land” („La La Land”) (USA, 2016), reż. Damien Chazelle – o dziwo (jak wiadomo, nie cierpię musicali), najlepsza jest z tego muzyka. :D Więcej na temat filmu tutaj. 9,5/10 [Po pierwszym seansie było 8, ale jednak kocham:]

filmy-po-prostu-przyjazn-powidoki-wielki-mur-split-la-la-land

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under Film

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s