W kinie: „Split” (2016)

Tytuł oryginalny: „Split”
Reżyseria: M. Night Shyamalan
Zdjęcia: Mike Gioulakis
Muzyka: West Dylan Thordson
Moja ocena: 7,5/10

W swoim czasie „Szósty zmysł” zrobił na mnie duże wrażenie (miałam to szczęście, że nikt nie zespoilował mi twistu), ale nie był to nigdy jeden z moich ulubionych filmów. To, co Shyamalan kręcił potem, w najlepszym razie dało się obejrzeć, ale mało kogo zachwycało (jeśli kogoś w ogóle), tak że zdążyłam już postawić krzyżyk na tym reżyserze. Nie do końca wiem, co mnie podkusiło, żeby w 2015 roku pójść do kina na „Wizytę”, ale z projekcji wyszłam zachwycona. Z przekonaniem, że jeśli potrzeba było tylu lat chaotycznych poszukiwań, żeby M. Night wreszcie stworzył coś ciekawego i innego, to warto było się przemęczyć i poczekać. Tak na „Wizytę”, jak i na „Split”, który jest dowodem na to, że „Wizyta” nie była dziełem przypadku i że Shyamalan powrócił na dobre.

„Split” to film o 3 nastolatkach porwanych w biały dzień z publicznego parkingu przez człowieka cierpiącego na rozszczepienie jaźni. Tyle mogę Wam spokojnie zdradzić, gdyż do porwania dochodzi na samym początku filmu, a reżyser nie ukrywa kondycji psychicznej jednego z głównych bohaterów. Jakkolwiek rozumiem, skąd się tu wzięła etykietka „horror”, sugeruję nastawić się raczej na thriller psychologiczny. Co oczywiście nie oznacza, że film nie jest drastyczny. To, czy będziecie się bać, zależy od tego, co Was rusza. Ja na przykład w obecności osób niestabilnych emocjonalnie zamieram w taktycznym bezruchu, a jednocześnie robię się elektryczna.

Największą zaletą „Splitu” jest aktorstwo. Wiem, że do tego nie dojdzie, ale naprawdę chciałabym zobaczyć, jak wręczają McAvoyowi po jednej statuetce za każdą zagraną tu rolę. Rewelacyjny performance. Tak naturalny, że nie odczuwa się jego kalibru. Z seansu wyszłam jednak przyjemnie przytłoczona, a niepokój kroczył za mną. Dobre wrażenie robi tu też znana z „The Witch” i „Morgan” Anya Taylor-Joy. To jeszcze nie jest TA rola, która wyniesie ją na szczyt, ale nie mam wątpliwości, że dziewczyna zrobi karierę. Oprócz aktorstwa na pewno ucieszy Was też fakt, że nastolatki w tym filmie wcale nie są głupie, a dorośli tylko trochę. Wyjątkowo miła odmiana. Odpowiedź na pytanie „A twisty są?” brzmi: W zależności od tego, czego oczekujecie, może jest nawet kilka. Shyamalan teoretycznie gra z widzami w otwarte karty, ale oczywiście tylko do pewnego stopnia.

Moim największym filmowym zacieszem (również dlatego że dzień wcześniej kupiłyśmy z przyjaciółką bilety do Filharmonii na koncert chińskiej muzyki tradycyjnej) był news, że azjatycka muzyka dobrze robi na trawienie. Świetnie to brzmi w kontekście zakończenia. :D

Split

Reklamy

1 komentarz

Filed under Film

One response to “W kinie: „Split” (2016)

  1. Pingback: Kinowe podsumowanie tygodnia: 16-22 stycznia 2017 | Esoteric Surgery

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s