Nasz klient, nasz frajer

Nie wiedziałabym, jak wielkim frajerem jestem, gdyby nie tegoroczna edycja Orange Warsaw Festival. Line-up wymiata (Moby, Jamiroquai, Skunk Anansie, Plan B, The Streets), lokalizacja daje radę (stadion Legii Warszawa), ceny biletów również (2-dniowy karnet na Płytę kosztuje 79 zł.). Chciałoby się pójść, a skoro już, to chciałoby się stać pod samą sceną. Przyjemność ta – zwana Orange Circle – kosztuje tyle samo co karnet na Płytę, krótko mówiąc, okazja. Ale tylko dla „klientów Orange”.

Myślę sobie, w umowie o świadczenie usług internetowych (Orange Freedom) Mama figuruje jako klient, posiada numer abonencki, id klienta i opłaca – a ściślej rzecz biorąc ja opłacam – rachunki. No to ekstra, chcę pod scenę! Coś mnie jednak tknęło, by zapytać Orange, czy na pewno wie, co pisze i czy używa sformułowania „klienci Orange” świadomie. Zapytałam.

Oczywiście drogie Orange nijak nie odniosło się do mojego apelu, mówiąc wprost, klasycznie mnie olało i dalej wprowadza klientów w błąd.

[źródło: http://orangewarsawfestival.pl/bilety.html ]

Kiedy wystawiają nam fakturę za usługi, jesteśmy klientami, ale kiedy wyciągamy rękę po kliencki bonus, jesteśmy nikim.

Po podpisaniu pierwszej umowy z Orange było super. Internet śmigał, zero awarii. Ale wszystko co dobre, szybko się kończy. Odkąd przedłużyliśmy umowę, ciągle użeramy się z przerwami w dostawie Internetu. Szlag może człowieka trafić. W połowie lutego (w krytycznym dla mnie życiowym momencie, gdy w pionie trzymał mnie wyłącznie serial „How I Met Your Mother”, oglądany online więc Sieć była mi niezbędna) Internetu nie było przez 3 dni (no prawie, ale umówmy się, że jeśli w ciągu 3 dni Internet działa w sumie przez trochę ponad godzinę, to jest tak, jakby go nie było). Chcąc się dowiedzieć, co się dzieje, napisałam do Biura Obsługi Klienta. Przyznali, że problem leżał po ich stronie, przeprosili i wyrazili nadzieję, że nie wpłynie to na naszą współpracę. Twierdzili, że usterki zostały „bezpowrotnie usunięte”. No nie wydaje mi się. Od kilku dni czerwona kontrolka routera zapala się średnio co 10 minut. W międzyczasie też różnie bywało.

Jakoś przeżyliśmy czasy (rok 2010), gdy Orange przysyłało nam faktury po terminie, a za swoją nieudolność naliczało odsetki. Wciąż wspominam fakturę z końca kwietnia 2010, którą dostaliśmy 26 maja. Termin płatności upłynął 10 maja i nie chcę nawet myśleć, ile musielibyśmy karnie dopłacić, gdybym (17 maja) nie poszła do siedziby Orange przy warszawskim Placu Konstytucji i nie opłaciła kopii faktury w ichniej kasie. Osobiście podejrzewam, że cała ta zabawa miała na celu wymuszenie na nas rezygnacji z papierowych faktur i ustanowienia bankowego polecenia zapłaty (w owym czasie intensywnie to promowano), ale nawet jeśli była to wyłącznie kwestia zmiany firmy pocztowej, to nie powinien być nasz – klientów – problem.

Jakoś się szarpiemy z mocno awaryjnym Internetem, mimo iż nasila mi nerwicę i depresję. Stanowczo płacimy rachunki w terminie, chociaż nienawidzę stać w pocztowych kolejkach. Ale klientem Mama jest tylko z nazwy i to w zależności od widzimisię Orange.

Nie, drogie Orange, przejściowe problemy z Internetem nie wpłyną na naszą dalszą współpracę, ale Wasza arogancja – owszem.

Ps. Nie kupiłam biletu na Płytę, w ogóle nie kupiłam biletu i nie wiem, czy kupię. Jestem tak zniesmaczona, że odechciało mi się uczestnictwa w festiwalu.

Reklamy

4 Komentarze

Filed under Raport Konsumenta

4 responses to “Nasz klient, nasz frajer

  1. mnlf

    W przypadku bezprawnego naliczenia odsetek zawsze należy złożyć reklamację, jej złożenie nic nie kosztuje (można to zrobić dowolną drogą).

    Reklamacja tego typu jest uwzględniana z automatu ponieważ odsetki wynoszą kilka – kilkanaście groszy a operator który ma jakiekolwiek zastrzeżenia co do zasadności reklamacji musiał by udzielić odpowiedzi na piśmie i przysłać ją w ciągu 30 dni listem poleconym z potwierdzeniem odbioru czyli:
    1 musiał by wydać na znaczki więcej niż wynosi sporna kwota
    2 musiał by znaleźć podstawę prawną do odmowy (w przypadku takim jak ten takich podstaw nie ma).

  2. anonim

    1. kup pre-paida orange
    2. udaj sie do salonu orange i zarejestruj na swoje dane osobowe
    3 ?????
    4. profit.

  3. @mnlf Dzięki za radę, następnym razem tak zrobię. Coś czuję, że będzie okazja, bo rachunek za kwiecień jeszcze nie dotarł.

    @anonim Mogłabym tak zrobić. Mogłabym też poprosić kogoś ze znajomych, którzy posiadają numer telefonu w Orange, żeby kupił mi ten bilet. Recz w tym, że po tym wszystkim naprawdę nie mam ochoty uczestniczyć w tej imprezie.

  4. Pingback: Orange is SHIT! | Esoteric Surgery

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s